Jedną z najtrudniejszych rzeczy w marketingu jest mówienie lub pisanie o sobie. Nie wierzysz? Sprawdź! Wyobraź sobie przez chwilę, że przypadkowo, np. idąc na pocztę, wpadasz na kogoś, o kim wiesz, że jest biznesmenem prowadzącym dużą firmę. Gość mówi: “przepraszam, zamyśliłem się, właśnie szukam asystenta/asystentki, może Ty chciałbyś? Mam jeszcze chwilę, więc opowiedz mi o sobie – może akurat jesteś osobą, której szukam?”

I jak? Wiesz, co powiedzieć w takiej sytuacji?
Jeśli tak, super. Nie musisz czytać tego artykułu – możesz w tym czasie zrobić sobie (zrób i mnie przy okazji) filiżankę zielonej herbaty 🙂
A pozostałe 98,5% czytelników zapraszam do lektury.

Eee. Nie tak. To nie powieść w odcinkach. Po co masz to czytać, skoro nic z tym nie zrobisz?
Idź po kartkę, ołówek i notuj. Na koniec sprawdzę, co umiesz o sobie powiedzieć i napisać.
Zaczynamy?

Wszyscy jesteśmy tacy sami – nasze historie są identyczne.

Dlatego zamiast się wysilać i wymyślać coś nowego, po prostu otwórz Internet na dowolnej stronie, znajdź zakładkę “o mnie” lub “about” i… wiesz co dalej. Ctrl C a potem Ctrl V u siebie w edytorze i gotowe.
Oczywiście, to żart. Nie jest śmieszny? Mnie śmieszy. I wcale nie dlatego, że rzeczywiście ludzie tak robią. Bo nawet najbardziej tleniona blondynka z Kalifornii wie, że takie działanie nie miałoby sensu.
Jednak, ta sama blondynka zaczyna pisać o sobie tak, jak piszą wszyscy. Urodziłam się, ukończyłam szkołę, pracuję w firmie, która istnieje od 8 tysięcy lat a jej założyciel wymyślił koło. Nie pisz tak, To nikogo nie interesuje.

Czytelnicy w twojej opowieści o sobie chcą znaleźć… siebie.

Tak. Dobrze czytasz. A ja się nie pomyliłem.
Ta zasada dotyczy zresztą całego marketingu, całej twojej komunikacji z klientem.
Że co? Że nie piszesz tej strony dla klienta?
To po co ją piszesz? Jeśli nie piszesz jej dla klienta, to nie pisz bloga, tylko otwórz zeszyt i chowaj go do sejfu po każdym wpisie.
Umówmy się – piszesz publicznie, więc piszesz dla ludzi. A ludzie interesują się tobą o tyle, o ile masz coś dla nich. I na twojej stronie “o mnie”, w twoim CV, w twojej autobiografii szukają tego, co możesz im zaoferować.
Zgoda? Ok, jedziemy dalej, bo słońce zachodzi, a ja nie mam zapasowych baterii w latarce.

No to w końcu o mnie, czy o kim?

O tobie, ale tylko to, co klientowi wyjaśni, dlaczego ma chcieć z tobą rozmawiać.
Twoja strona “o mnie” ma zawierać 4 podstawowe informacje:
Kim jesteś
W czym się specjalizujesz
Jak te 2 powyższe pytania odnoszą się do potrzeb klienta
Jak klient może się z tobą skontaktować
Często w serwisie jest specjalna strona o nazwie “kontakt”, ale to nie wystarczy. Celem twojej strony “o mnie” nie jest opisanie siebie, tylko wyjaśnienie i przekonanie klienta, dlaczego warto się z tobą skontaktować. Skoro więc go przekonałeś, wezwij go na końcu do tego, żeby się z tobą skontaktował. Najlepiej w taki oto prosty sposób – zadzwoń do mnie – numer telefonu, napisz do mnie – adres e-mail
Proste – prawda?

No tak, ale jak?

Myślisz, że nie widzę twojej miny? Widzę i wiem, że ona mówi – “nie przekonałeś mnie, gościu”.
Nie przekonałem, bo jeszcze nie zacząłem. Dopiero teraz zaczynam. 3…2…1… start
Zamiast martwić się tym, w jakiej kolejności ułożyć słowa i czy zacząć od tego, czy i kiedy się urodziłeś, wyobraź sobie…
Wyobraź sobie, że rozmawiasz z nowym znajomym z facebooka, albo dziewczyną, którą przypadkiem znalazłeś w swoim łóżku po udanej imprezie. Zbyt ostro? Przepraszam, próbowałem wymazać, ale okazuje się, że moja gumka nie działa na ekranie.
Co mówisz do takiej osoby, kiedy wreszcie możecie chwilę spokojnie pogadać i ten ktoś poprosi: “opowiedz mi coś o sobie”.
Zaskoczyło? No właśnie. Dokładnie o to chodzi, żebyś wyjaśnił innym na tej zasadzie, kim jesteś.
Czyli nie to, jakie było siódme imię księdza, który udzielał ci chrztu.
Zamiast tego:
Opowiedz o rzeczach, sprawach, ideach, które są dla ciebie ważne i dlaczego.
O najważniejszych rzeczach, które zrobiłeś w życiu.
O osobach które są dla ciebie najważniejsze
O tym, co lubisz i czego nie lubisz i dlaczego tak jest
O tym, co właśnie teraz pomyślałeś, bo już widzę, że rozumiesz, na czym to polega

To naprawdę jest takie proste

Nie spinaj się, nie napuszaj, nie napinaj. Nie masz żadnego obowiązku sprawić, żeby polubił cię każdy, kto przeczyta twój tekst. Chcesz, żeby poznali i polubili cię ci, do których twój tekst trafi. Dlatego pisz go tak, jak mówisz. Nie wysilaj się na wyszukane słowa, wielokrotnie podrzędnie złożone zdania z podmiotem w filozoficznej zadumie. Znajdź dystans, bądź swobodny. Niech pisanie sprawi ci radość.
Wtedy sprawi radość twojemu czytelnikowi.

Sprawdzian (zapowiedziany – nie można wziąć kropki)

Jak napisałem na początku, tak robię teraz.
Sprawdź się i pozwól mi się sprawdzić.
Napisz krótką opowieść o sobie korzystając z mojej instrukcji.
A potem prześlij ją do mnie. Pomogę ci ją udoskonalić, lub (jeśli już jest doskonała), będę dłuuuugo bił brawo.

Podziel się